Pokazywanie postów oznaczonych etykietą instytucjonalna krypto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą instytucjonalna krypto. Pokaż wszystkie posty

Coinbase właśnie uzyskał federalną licencję bankową – i zmienia to wszystko dla instytucjonalnych kryptowalut

Coinbase właśnie otrzymał federalną licencję bankową – oto dlaczego To o wiele większa sprawa, niż się wydaje

Coinbase otrzymało warunkową zgodę od Urzędu Kontrolera Waluty (OCC) na utworzenie krajowego banku powierniczego – krok ten fundamentalnie zmienia zakres działań największej amerykańskiej giełdy kryptowalut i sposób, w jaki będzie ona konkurować na rynku instytucjonalnym w przyszłości.

Zatwierdzenie było potwierdzono w czwartekI choć „warunkowa zgoda” brzmi jak biurokratyczne zabezpieczenie, w rzeczywistości jest to bardzo znaczący krok. Statut daje Coinbase możliwość działania w ramach jednego federalnego systemu regulacyjnego, zamiast lawirowania między 50 różnymi licencjami stanowymi. Dla firmy, która przez lata bawiła się w regulacyjne „whack-a-mole”, to znacząca poprawa operacyjna.

Warto od razu wyjaśnić jedną rzecz: Coinbase nie staje się bankiem w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Firma wyraźnie oświadczyła, że ​​nie będzie przyjmować depozytów detalicznych ani udzielać pożyczek. Jest to statut powierniczy – skoncentrowany na usługach powierniczych i płatniczych – a nie licencja bankowa na działalność komercyjną. To rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ oznacza, że ​​Coinbase unika ryzyka związanego z bankowością opartą na rezerwach cząstkowych, jednocześnie zachowując federalną legitymację, której coraz częściej domagają się klienci instytucjonalni.

To ma znaczenie dla instytucjonalnych inwestorów kryptowalutowych

Statut trustu opiera się na fundamentach, które Coinbase położyła lata temu. Jego jednostka powiernicza uzyskała uznanie jako kwalifikowany powiernik w Departamencie Usług Finansowych stanu Nowy Jork w 2018 roku, co pomogło jej pozyskać pierwszych klientów instytucjonalnych. Zatwierdzenie OCC idzie o krok dalej – w całym kraju i zgodnie z federalnym standardem, który inwestorzy instytucjonalni i organy regulacyjne w innych jurysdykcjach uznają łatwiej niż zatwierdzenia stanowe.

Dla klientów instytucjonalnych – takich jak fundusze emerytalne, zarządzający aktywami czy państwowe fundusze majątkowe – kwestia depozytu jest często ostatnią barierą między stwierdzeniem „jesteśmy ciekawi kryptowalut” a „faktycznym alokowaniem”. Posiadanie federalnie licencjonowanego depozytariusza w postaci Coinbase eliminuje kolejny element tarcia w tej dyskusji.

Zatwierdzenie jest również zgodne z rozwojem sytuacji wokół ustawy GENIUS, która przyznaje OCC uprawnienia nadzorcze nad emitentami stablecoinów działającymi jako banki powiernicze. Coinbase utrzymuje już bliskie relacje z Circle, emitentem USDC, a statut umożliwia giełdzie ekspansję na usługi płatnicze powiązane ze stablecoinami w ramach ram prawnych, które organy regulacyjne aktywnie budują.

Coinbase nie jest sam – to część większej zmiany

Inni duzi gracze na rynku kryptowalut podążają w tym samym kierunku. Anchorage Digital był pierwszym federalnie licencjonowanym bankiem aktywów cyfrowych. Ripple, BitGo i Paxos otrzymały podobne zgody na różnych etapach. Kraken niedawno uzyskał dostęp do infrastruktury płatniczej Rezerwy Federalnej poprzez… kontoTrend jest wyraźny: era kryptowalut funkcjonujących całkowicie poza tradycyjnym systemem finansowym dobiegła końca, a firmy, które budują obecnie wiarygodność regulacyjną, pozycjonują się w taki sposób, aby zdominować kolejną fazę adopcji instytucjonalnej.

Nie wszyscy są zadowoleni. Independent Community Bankers of America i Bank Policy Institute sprzeciwiły się temu, argumentując, że rozszerzenie przywilejów bankowych na firmy kryptowalutowe zaciera granice regulacyjne i może wprowadzić ryzyko systemowe. Senator Elizabeth Warren i inni krytycy wyrazili obawy dotyczące konfliktów interesów. Ich obawy nie są całkowicie bezpodstawne – firmy kryptowalutowe wkraczające na rynek regulowanych usług bankowych stwarzają nowe wyzwania nadzorcze – ale dynamika wyraźnie zmierza w jednym kierunku.

W zamknięciu...

Dla traderów i inwestorów obserwujących akcje Coinbase, statut to pozytywny sygnał. Oznacza on jasność regulacyjną – o którą rynek zabiegał odkąd kryptowaluty zaczęły kolidować z tradycyjnym światem finansów. Droga do instytucjonalnej adopcji właśnie stała się mniej wyboista, przewaga konkurencyjna Coinbase nad mniejszymi, mniej regulowanymi konkurentami właśnie się pogłębiła, a możliwość oferowania usług powierniczych na dużą skalę, zgodnie z uznanym standardem federalnym, otwiera drzwi, do których wcześniej trudno było dotrzeć.

Warunek oznacza, że ​​wciąż pozostaje wiele do zrobienia, zanim statut stanie się w pełni aktywny, a banki będą nadal twierdzić, że granica między „spółką powierniczą” a „bankiem” jest rozciągana. Kierunek rozwoju jest jednak wyznaczony. Kryptowaluty wkraczają do głównego nurtu finansowego, organy regulacyjne budują drogi dojazdowe, a Coinbase właśnie zapewnił sobie jedno z lepszych miejsc w pobliżu wejścia.

-------------------
Autor: Olivera Reddinga
Biuro informacyjne w Seattle  / Przełamywanie wiadomości o kryptowalutach

Finansowy gigant Morgan Stanley chce mieć własny bank kryptowalutowy - to BARDZO byczy sygnał...

kryptowaluta Morgana Stanleya

Morgan Stanley chce banku opartego na kryptowalutach. Wall Street właśnie zrobił kolejny krok w kierunku technologii blockchain.

Przez lata duże banki flirtowały z aktywami cyfrowymi na dystans: tu notatka badawcza, tam notatka strukturalna, może cichy program pilotażowy z przyjaznym regulatorem. Wygląda na to, że Morgan Stanley jest gotowy wyjść poza fazę „oceniania sytuacji”. Firma dąży do uzyskania statusu banku powierniczego o zasięgu krajowym, dostosowanego do przechowywania kryptowalut, stakingu i infrastruktury, a to oznacza inny poziom zaangażowania.

Jeśli to się powiedzie, logo Wall Street, podlegające regulacjom, zostanie umieszczone w części stosu, która do tej pory należała głównie do wyspecjalizowanych depozytariuszy i giełd. Przesłanie dla dużych klientów jest proste: możecie uzyskać dostęp do swojego łańcucha bloków bez przekazywania kluczy prywatnych startupowi, o którym słyszeliście w zeszłym roku.

Co właściwie buduje Morgan Stanley

Proponowany podmiot byłby nowo powstałym bankiem powierniczym o zasięgu krajowym, skoncentrowanym na aktywach cyfrowych, a nie dodatkiem do istniejącej franczyzy detalicznej. Taka struktura daje mu możliwość utrzymywania kryptowalut spot, prowadzenia programów stakingowych i oferowania usług rozliczeniowych bez konieczności wprowadzania wszystkich tradycyjnych regulacji bankowych dotyczących depozytów i pożyczek.

Po stronie usługowej plan zakłada spełnienie typowej listy życzeń dużych instytucji: zimnego i ciepłego depozytu, stakingu dla kwalifikowanych aktywów Proof-of-Stake oraz infrastruktury white-label dla zarządzających aktywami, którzy chcą wprowadzać produkty kryptowalutowe bez konieczności przekształcania się z dnia na dzień w firmy infrastrukturalne. Wyobraźmy sobie połączenie „prime brokera z vaultem”, tyle że z walidatorami i politykami podpisu zamiast papierowych certyfikatów.

Dlaczego statut powierniczy jest ważny

Wybór banku powierniczego to nie tylko kwestia wizerunku. To sposób na funkcjonowanie pod parasolem federalnego systemu bankowego, a jednocześnie skupienie się na usługach powierniczych i przechowywaniu depozytów, a nie na przyjmowaniu depozytów i udzielaniu pożyczek. Dla instytucji niechętnych ryzyku, takie połączenie nadzoru bankowego z wąskim, zdefiniowanym modelem biznesowym jest znacznie łatwiejsze do zaprezentowania przed komisjami niż luźna grupa zewnętrznych dostawców usług.

Zgadza się to również z kierunkiem rozwoju regulacji. Wraz ze zbliżaniem się ram prawnych, takich jak ustawy CLARITY i GENIUS, podział między systemami obrotu, depozytariuszami i emitentami staje się bardziej formalny. Dedykowany bank powierniczy idealnie wpisuje się w tę architekturę jako warstwa „bezpiecznych rąk”, która przechowuje aktywa, podczas gdy inne podmioty zajmują się rynkami i projektowaniem produktów.

Co to oznacza dla obecnych depozytariuszy kryptowalut

Firmy specjalistyczne, które zbudowały swoją markę na byciu „depozytariuszem kryptowalut, z którego banki ostatecznie skorzystają”, właśnie uzyskały jaśniejszy obraz potencjalnej konkurencji. Bank powierniczy Morgan Stanley nie zastąpiłby ich z dnia na dzień, ale zapewniłby dużym zarządzającym aktywami i funduszom emerytalnym rozpoznawalną nazwę, do której można by się odwoływać w pierwszej kolejności. Kapitał relacyjny ma znaczenie, gdy ma się do czynienia z komitetami, które wciąż pamiętają bankructwa z 2022 roku.

Jednocześnie istnieje przestrzeń dla partnerstwa. Budowa i utrzymanie najwyższej klasy zarządzania kluczami, kontroli nad ładem korporacyjnym i infrastruktury stakingowej nie jest trywialne, nawet dla dużego banku. Niektórzy z obecnych graczy mogliby skończyć jako dostawcy technologii lub subdepozytariusze, siedzący za drzwiami banku Morgan Stanley.

Większy sygnał dla rynku

Pomijając szczegóły techniczne, ten ruch wysyła dość wyraźny sygnał: kryptowaluty przechodzą z bocznej kieszeni do głównego nurtu tradycyjnych finansów. Kiedy bank tej wielkości jest gotowy podpisać się pod dedykowanym podmiotem powierniczym, zakłada, że ​​aktywa cyfrowe nie znikną w ciągu najbliższego cyklu lub dwóch.

Dla regulatorów to szansa na włączenie większej części ekosystemu do nadzorowanych, dobrze skapitalizowanych podmiotów, zamiast obserwowania, jak wszystko dzieje się poza granicami kraju. Dla reszty rynku to kolejny krok w kierunku świata, w którym „kupowanie kryptowalut” może oznaczać wysyłanie instrukcji do swojego stałego depozytariusza, zamiast otwierania kolejnego konta na platformie, która – mamy nadzieję – będzie istnieć jeszcze przez pięć lat.

-------
Autor: Marka Pippena
Londyn Newsroom
GlobalCryptoPress | Przełamywanie wiadomości o kryptowalutach

Jedna firma jest teraz właścicielem 3.5% ETH... Czy powinniśmy się martwić?

Ethereum

Podczas gdy wielu traderów było zajętych pesymistycznym przewijaniem czerwonych świec, Bitmine Immersion po cichu przekształciło się w coś bliskiego wielorybiemu państwu narodowemu Ethereum. Na dzień 19 stycznia firma posiadała około 4.2 miliona ETH – około 3.48% całkowitej podaży – o wartości około 13–12.5 miliarda dolarów, w zależności od tego, gdzie sprawdza się cenę. To już nie jest terytorium „lubimy ETH”, ale terytorium „jesteśmy strukturalnie związani z przyszłością Ethereum”.

Tylko w zeszłym tygodniu Bitmine kupił kolejne 35 268 ETH, tracąc ponad 100 milionów dolarów na to aktywo, podczas gdy cena spadła poniżej 3,000 dolarów i utrzymywała się znacznie poniżej szczytu z 2025 roku, blisko 4,946 dolarów. Większość inwestorów detalicznych widzi spadek i zaczyna się denerwować; Bitmine widzi spadek i dzwoni do swojego brokera.

Poznaj największego kolekcjonera Ethereum w świecie kryptowalut

Bitmine Immersion jest notowana na giełdzie NYSE American pod symbolem BMNR, a jej tożsamość korporacyjna to w zasadzie „skarb Ethereum z dodatkiem wszystkiego innego”. Firma kontroluje obecnie zasoby 4 203 036 ETH, a także niewielką ilość Bitcoinów, prawie miliard dolarów w gotówce i kilka pozycji kapitałowych o charakterze „moonshot”, co daje jej łączny portfel kryptowalut i gotówki na poziomie około 14.5 miliarda dolarów.

Udział Bitmine w podaży Ethereum wynosi już około 3.48%, w porównaniu z około 3.41% na koniec grudnia, a firma otwarcie mówi o swoim celu „alchemii 5%” – co oznacza, że ​​chce posiadać około jednej dwudziestej całego istniejącego ETH. To agresywna pozycja nawet jak na standardy kryptowalut, gdzie „agresywna” zazwyczaj odnosi się do osób lewarowanych i posiadających długi termin na zakup memecoinów z dźwignią finansową 50x.

Staking, Yield i maszyna MAVAN

Bitmine nie tylko gromadzi ETH i czeka na wzrost liczby. Przekształca ten stos w maszynę do generowania zysków. Do 19 stycznia firma zgromadziła około 1 838 003 ETH – o wartości około 5.9 miliarda dolarów, czyli około 3,211 dolarów za monetę – a ta kwota wzrosła o ponad 580 000 ETH w ciągu jednego tygodnia. To nie jest modyfikacja portfela, to gigantyczna zmiana alokacji w tryb walidatora.

Przyjmując łączną stawkę stakingu Ethereum wynoszącą około 2.81%, Bitmine prognozuje, że po pełnym stakingu ETH, firma mogłaby zarabiać około 374 milionów dolarów rocznie z opłat za staking, czyli ponad milion dolarów dziennie. Aby osiągnąć ten cel na dużą skalę, budynek własną infrastrukturę: Made in America Validator Network (MAVAN), reklamowaną jako „najlepsza w swojej klasie” konfiguracja stakingowa ukierunkowana na bezpieczeństwo klasy instytucjonalnej, której uruchomienie planowane jest na początek 2026 r.

Po co inwestować, skoro ETH idzie w dół?

W ciągu ostatnich kilku tygodni wartość Ethereum spadła o około 8%, a na krótko spadła poniżej 3,000 USD, co jest wartością znacznie oddaloną od szczytu z końca 2025 r., który wynosił około 4,946 USD. Kopalnia bitów nadal wpompował ponad 100 milionów dolarów w nowe zakupy ETH. Tom Lee, prezes Bitmine, otwarcie wypowiada się na temat tej tezy: wskazuje na rosnący od października stosunek ETH do BTC i twierdzi, że eksperymenty Wall Street z tokenizacją w większości trafiają w ręce Ethereum.

Fundacja Ethereum wskazała dziesiątki dużych instytucji finansowych tworzących tokenizację, produkty rozliczeniowe i fundusze w oparciu o Ethereum, a Bitmine wyraźnie interpretuje to jako „system operacyjny dla wielu przyszłych finansów”. Lee przedstawił nawet długoterminowy cel 250 000 dolarów za ETH, co jest kwotą, która sprawia, że ​​nawet zatwardziali entuzjaści kryptowalut wpatrują się w ekran przez chwilę.

Płynność, władza i model „spółki skarbowej”

Kiedy jedna spółka publiczna kontroluje ponad 3% podaży Ethereum i zmierza w kierunku 5%, zmienia to faktyczne zachowanie rynku. Kilka analiz wskazuje, że Bitmine akumulacja Ograniczył płynność ETH na giełdach i zwiększył wrażliwość ceny na wahania popytu, zwłaszcza w związku z tym, że ETF-y spot i inne instytucje również blokują monety. Posiadacz dużych rezerw skarbowych może być stabilizatorem lub destabilizatorem, w zależności od tego, czy kontynuuje akumulację, czy też nagle decyduje się na ograniczenie ryzyka.

Bitmine pomaga również w normalizacji schematu, który bardzo przypomina strategię MicroStrategy dotyczącą bitcoina: emisja akcji, wykorzystanie kapitału do zakupu pojedynczego aktywa kryptograficznego i sprzedaż samych akcji jako dźwigni finansowej w celu uzyskania ekspozycji. Jeśli ten model sprawdzi się w Bitmine, można spodziewać się pojawienia się większej liczby firm działających w modelu „najpierw skarb państwa, potem reszta” wokół Ethereum i innych sieci o dużej kapitalizacji.

Co to oznacza dla wszystkich innych

Dla zwykłych użytkowników i funduszy średniej wielkości, zyski Bitmine to kolejny dowód na to, że zacięte spory wokół Ethereum nie toczą się już tylko między klientami detalicznymi a regulatorami. Duże, notowane na giełdzie podmioty po cichu przekształcają ETH w podstawowy składnik bilansu i budują własne sieci walidatorów, aby przechwytywać zyski i wpływać na ekonomię protokołów. Rodzi to uzasadnione pytania o decentralizację w praktyce, nawet jeśli sieć nadal jest zróżnicowana geograficznie i pod względem liczby walidatorów.

Dla samego Ethereum, ten rodzaj akumulacji działa w obie strony. Z jednej strony, otrzymujesz silne wotum zaufania od firmy, która jest gotowa powiązać miliardy dolarów i całą swoją narrację giełdową z przyszłością sieci. Z drugiej strony, większa koncentracja i więcej „korporacyjnych walidatorów” sprawiają, że debaty na temat warstwy społecznej i zarządzania zaczynają przypominać mniej forum hobbystów, a bardziej spotkanie akcjonariuszy.
------- 

Autor: Adama Lee 
Biuro informacyjne w Azji Przełamywanie wiadomości o kryptowalutach